
Zdjęcie nie oddaje pięknych kolorów czesanki, ale dni są nadal krótkie, a zdjęcia przy sztucznym świetle wychodzą okropnieże później wymienię na jakies lepsze robione za dnia.
Tak więc mam juz wszystko do filcowania na sucho. Gabkę kupiłam we wtorek na zakupach w spermarkecie - taką do mycia samochodów. Są już pierwsze efekty, ponieważ musiałam spróbować natychmiast wcale nie przejmując się koniecznością zjedzenia czegoś na kolację. Zrobiłam dwie kuleczki:

Zrobiłam jeszcze drugą:

Tą zrobiłam mieszając naturalną czesankę z kilkoma innymi kolorami.
Oczywiście najbardziej zachwycony był kocurek, który bardzo szybko się z kuleczkami zaprzyjaźnił ;-)
Oczywiście najbardziej zachwycony był kocurek, który bardzo szybko się z kuleczkami zaprzyjaźnił ;-)
Jako, ze jestem w gorącej wodzie kąpana musiałam spróbować wszystkiego, więc spróbowałam zrobić jeszcze filcowany na mokro kwiatek:


Już zacieram ręce poniewaz idzie weekend, który zamierzam wykorzystac do dalszej nauki filcowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz